Teatr Telewizji TVP

Krawiec, reż. M. Kwieciński

Jedna z wcześniejszych sztuk Sławomira Mrożka, przez autora na lata odłożona do szuflady. Spektakl w reżyserii Michała Kwiecińskiego należy do Złotej Setki Teatru Telewizji.

„Krawiec” to sztuka ani błaha, ani nieudana – przeciwnie, wydaje mi się jedną z najlepszych sztuk, jakie napisał Mrożek między „Tangiem” a „Emigrantami”. Chyba nawet najlepszą tak rekomendował dramat do druku Konstanty Puzyna.

Sławomir Mrożek (ur. 1930) napisał „Krawca” w 1964 r., tuż po „Tangu”, i odłożył do szuflady. Sceniczny sukces „Operetki” Gombrowicza nieoczekiwanie przedłużył „leżakowanie” tekstu – niesłuszny zarzut wtórności dramatu Mrożka (napisanego dwa lata wcześniej) sprawił, że „Krawiec” dotarł do widzów z kilkunastoletnim opóźnieniem (druk w „Dialogu” w 1977 r., premiera rok później). Obie sztuki na pewno łączy jedno – ambicje wyrażenia diagnoz historiozoficznych w oryginalnej formie scenicznej.

W „Krawcu” na pierwszy plan wysuwa się teza: kultura jest czymś sztucznym, umownym i w gruncie rzeczy głupim, ale jest wiecznotrwała. Barbarzyńcy wcześniej czy później zaczną myć zęby, golić się, zechcą porządnie się ubrać. Z zadowoleniem przywdzieją kostiumy, które pozostały po poprzednich władcach. Krawiec będzie zatem osobą mile widziana u każdego dworu. Zmieni się jego klientela, ale on będzie robił swoje. Koszty przewrotu poniosą naiwni idealiści, którzy szczerze buntowali się przeciw kulturze zastanej. Starzy, sprawdzeni kreatorzy – nie tylko mody – przydadzą się każdej nowej władzy.

Pewny swego Krawiec mówi do swego monarchy, który dla niego jest tylko klientem: „Cywilizacja to ja, Ekscelencja to tylko Ekscelencja...”  Dodajmy: ubrany, Ekscelencja nagi nie jest już Ekscelencją, czyli samą doskonałością. Tłuściutki Ekscelencja w bieliźnie, siateczce na włosach, żałosny i wystraszony widmem nadciągających Barbarzyńców, zaiste, nie ma w sobie żadnych znamion dostojeństwa. Mistrz, który w swoich kreacjach wyrażał zawsze cały majestat władzy, nalega nawet, by Ekscelencja zechciał chirurgicznie „złagodzić swą męskość”, całkiem niepotrzebne „trochę anatomii”, zakłócające twórczą wizję kreatora. Ekscelencja słabo protestuje przeciwko szarganiu świętości i poprawianiu natury,jednak odwieczny konflikt między naturą a kulturą rychło przenosi się na inną płaszczyznę.

Do przepysznych wnętrz wdziera się horda Barbarzyńców. Rośli, dzicy, w dżinsowych spodniach i skórzanych kurtkach, z nagimi torsami – budzą zaciekawienie Krawca i przerażenie Ekscelencji. Nie chcąc być świadkiem własnej zguby Ekscelencja odchodzi bez galowego munduru, chyłkiem. „Wolę żyć nago, niż umrzeć paradnie” – powiada, przywdziewając żebraczy strój Mnicha.

Krawiec szybko nawiązuje porozumienie z wodzem dzikusów – „Ta sama anatomia... Tylko ja się liczę – ubierać to stwarzać!”.  Dźga szyderstwem, pochlebstwem łechce próżność – i stwarza następną Ekscelencję. Wódz Onucy, trochę skrępowany swoim nowym wyglądem, tłumaczy, że przebrał się w imię racji stanu, „dla narodu” – niech pozna, jak pije pod pachami wytworna odzież. Zawiedziony w swych nadziejach Karlos wzywa do obalenia zaprzańca. Nieszczęsny syn szczelnie zawoalowanej Nany, która nigdy nie zdjęła nawet rękawiczki, jako jedyny szczerze wierzył, że „dzieci natury” zniszczą zbutwiały świat, porażająco sztuczny, skazany na kostium i maskę.
Ale jego naiwna wiara w potęgę natury nikomu nie jest potrzebna, Barbarzyńcy znaleźli już drogę do golibrody.

Krawiec umacnia swą pozycję na dworze. Jest coraz bliższy zrealizowania ideału krawiectwa. „Każdy chce nosić na sobie coś takiego, co noszą wszyscy, ale jednocześnie, czego nie ma nikt inny”. Ubranie z ludzkiej skóry – z czyjejś tożsamości – to byłby prawdziwy triumf krawiectwa.

Autor: Sławomir Mrożek
Reżyseria:
Michał Kwieciński
Scenografia: Magdalena Maciejewska
Muzyka: Bolesław Rawski
Zdjęcia: Krzysztof Ptak

Obsada: Andrzej Seweryn (Krawiec), Krzysztof Globisz (Ekscelencja, Klient, Mnich, Czeladnik), Jan Frycz (Onucy), Ewa Żukowska (Nana), Cezary Kosiński (Karlos), Dariusz Gnatowski, Marek Walczak (Barbarzyńcy), Krzysztof Zawadzki, Paweł Okraska (Czeladnicy)

PREMIERA 15.12.1997